Newsy ze świata

Wiadomości z całego świata

radio-erewan-2021,-czyli-od-warzyw-do-wojny-o-tajwan
Chiny subiektywnie

Radio Erewań 2021, czyli od warzyw do wojny o Tajwan

Radia Erewań nigdy nie było. Radio Erewań – wymyślone przez kogoś w odległych czasach ZSRR – nadawało fikcyjne wiadomości. Wiadomości w rodzaju:

“Słuchacze pytają: Czy to prawda, że na Placu Czerwonym rozdają samochody?

Radio Erewań odpowiada: tak, to prawda, ale nie samochody, tylko rowery, nie na Placu Czerwonym, tylko w okolicach Dworca Warszawskiego i nie rozdają, tylko kradną.”

ZSRR upadł, zniknął z map politycznych blok Krajów Demokracji Ludowej (ale mentalnie wciąż ma się znakomicie…). a mimo to, po ponad 30 latach od upadku Związku Radzieckiego Radio Erewań ma się znakomicie.

We wtorek 2 listopada źródła takie jak BBC, czy Reuters poinformowały, że władze Chin wzywają chińskie rodziny, aby gromadziły zapasy produktów codziennego użytku na wypadek sytuacji awaryjnych. Przekazano jednocześnie informację, iż chińskie Ministerstwo Handlu w oświadczeniu wydanym w poniedziałek 1 listopada nakazało lokalnym władzom (władzom prowincjonalnym) podjęcie działań zmierzających do utrzymania zaopatrzenia na odpowiednim poziomie, stabilnych cen oraz o szybkie sygnalizowanie jakichkolwiek problemów z łańcuchami zaopatrzenia.

Wniosek oczywisty wypływający z tych informacji? Będzie wojna z Tajwanem, no bo przecież przed chwilą Chiny testowały pocisk hipersoniczny, a teraz każą kupować produkty codziennego użytku. Xi Jinping nie pojawił się na szczycie klimatycznym w Glasgow, no bo pewnie siedzi teraz w schronie atomowym pod Pekinem i z chińskimi generałami przygotowuje plan desantu na Tajwan….

BBC i Reuters w swoich domniemaniach powołują się na chińskie media społecznościowe, w których aż huczy, bo wojna z Tajwanem jest pewna jak w banku. No nie trzeba mieć doktoratu z łączenia kropek, żeby te dwie połączyć.

Tymczasem sprawa ma się tak, że po dłuższym okresie w miarę spokojnej sytuacji covidowej w Chinach zaczęły mnożyć się przypadki nowych zakażeń. I to nie, jak wcześniej w jednym miejscu, gdzieś tam w Chinach, miejscu łatwym do “ogarnięcia”, ze źródłem łatwym do określenia. Obecnie te przypadki wyskakują na mapie całych Chin jak pryszcze na twarzy nastolatka. A czym więcej tych przypadków, tym ostrzejsze reakcje władz i organizacji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo sanitarne. Moim skromnym zdaniem większą sensacją niż domniemana wojna z Tajwanem była akcja zatrzymania wszystkich odwiedzających szanghajski Disneyland, gdzie wykryto pojedynczy przypadek zakażenie koronawirusem. Tam celem przeprowadzenia testów i innych działań zatrzymano – tak, wewnątrz parku rozrywki – 30 tysięcy osób akurat w tym miejscu przebywających.

Wiadomo zatem, że jeśli liczba nowych przypadków wzrośnie, to, zgodnie z zapowiedzią Pekinu, będą wprowadzane lockdowny w takim natężeniu i skali jak na początku zeszłego roku.

A to oznacza, że warto mieć w domu zapasy na 2-3 dni kiedy nic nie będzie działało.

Co więcej, to też wiadomo, bo to powszechnie dostępne dane przekazywane przez chińskich statystyków, w Chinach zaczęły gwałtownie rosnąc ceny żywności, zwłaszcza warzyw. Podrożały paliwa, podrożała energia, drożeje transport – drożej żywność, zwłaszcza warzywa szklarniowe. W przypadku zapowiedzi lockodownu nastąpi znane wszędzie na świecie zjawisko kupowania wszystkiego co się do jedzenia nadaje, plus papier toaletowy w pakiecie. A to oczywisty dodatkowy czynnik podnoszenia, gwałtownego podnoszenia cen.

Zatem Ministerstwo Handlu, przewidując taką sytuację mówi ludziom: kupcie zapasy na 2-3 dni, bo należy spodziewać się sytuacji awaryjnych, mówi też władzom lokalnym: róbcie zapasy, bo jak się pojawi panika i na waszym terenie ludzie zaczną kupować wszystko co się da, będziecie musieli dysponować środkami zaradczymi, by blokować wzrosty cen. No tak, tylko, że to są działania racjonalne, nieprzystające do dzisiejszej rzeczywistości. Do niej pasuje bardziej scenariusz zatrważający (ergo, dobrze się klikający w onetach i gazetach), czyli niechybna wojna z Tajwanem, albo jakaś inna, póki co bardzo nieokreślona sekwencja dramatycznych zdarzeń.

A czemu Xi nie ma w Glasgow? Po pierwsze dlatego, by nie stworzyć sposobności, kiedy to przypadkiem, w drodze do toalety natknie się na Joe Bidena, którego służby natychmiast odtrąbią sukces a’la Morawiecki, że w ramach szczytu klimatycznego przeprowadzono owocne rozmowy obu przywódców, czego potwierdzeniem są te oto zdjęcia. Po drugie 4 listopada rozpoczęła się IV edycja China International Import Expo. To targi, które osobiście firmuje Xi Jinping. Wczoraj osobiście otwierał je wygłaszając przemówienie inauguracyjne. Dla chińskiej gospodarki w modelu “Dwóch Obiegów” to rzecz bardziej istotna niż szczyt klimatyczny w Glasgow. Xi już powiedział, że Chiny chcą być zeroemisyjne najpóźniej do 2060 roku, a może nawet do 2050 roku. Ale zanim to nastąpi będą emitować CO2, a szczyt emisji nastąpi w 2030 roku. I w tym temacie raczej się nic nie zmieniło. W Szanghaju wprawdzie występował w wersji online, ale po co to drążyć…

Chociaż… Można i z tego faktu wyciągnąć wnioski godne Radia Erewań i doniesienia jak następujące:

Radio Erewań podaje: Grupa komunistów chińskich zaatakowała pracujący w polu radziecki traktor. Traktor odpowiedział celnym ogniem dział i wyrzutni rakietowych, po czym odleciał w kierunku Moskwy. Ministerstwo Rolnictwa ZSRR ostrzega chińskich towarzyszy, że jeśli incydent się powtórzy, na pola przygraniczne zostaną wysłane kombajny.

Leszek B. Ślazyk

e-mail: [email protected]

© 2010 – 2021 www.chiny24.com

 » Czytaj dalej

Powered by the Echo RSS Plugin by CodeRevolution.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *