Jak stworzyć treść, którą ludzie będą chcieli się dzielić?
Zastanawiasz się czasem, dlaczego niektóre reklamy czy posty w mediach społecznościowych rozchodzą się jak pożar, podczas gdy inne – choć merytorycznie świetne – nie robią żadnego wrażenia? Sekret tkwi w emocjach. Gdy widzimy coś, co wywołuje u nas silną reakcję, natychmiast chcemy się tym podzielić. To naturalne zachowanie – tak działamy od tysięcy lat.
Weźmy przykład kampanii Like a Girl od Always. Wystarczyło proste pytanie: Co znaczy biegać jak dziewczyna?, by obnażyć głęboko zakorzenione stereotypy. Efekt? Filmik obejrzało ponad 90 milionów ludzi w ciągu pierwszego roku. Dlaczego? Bo poruszał prawdziwy problem i robił to w sposób, który wywoływał emocje – od oburzenia po dumę.
Przepis na wirusową kampanię: 5 składników sukcesu
1. Zaskakujący pomysł – przypomnij sobie reklamy Dollar Shave Club. Proste, absurdalne i śmieszne. Kto by pomyślał, że sprzedaż maszynek do golenia może być tak zabawna?
2. Element interaktywności – Burger King ze swoją kampanią Whopper Detour udowodnił, że ludzie lubią gry. Aplikacja dawała kupony na Whoppery za 1 cent, ale tylko gdy klient znajdował się w pobliżu McDonalda. Genialne w swojej prostocce.
3. Wspólny cel – Patagonia z ich Don’t Buy This Jacket pokazała, że czasem warto postawić wartości ponad sprzedaż. Kampania o odpowiedzialnej konsumpcji zdobyła serca milionów.
Pułapki, których lepiej unikać
Nie każda wirusowa kampania kończy się dobrze. Oto trzy najczęstsze błędy:
– Próba kupienia popularności – pamiętasz #PaidForLove Pepsi? Płacenie influencerom za udawane reakcje zawsze wychodzi na jaw. I zawsze kończy się źle dla marki.
– Zbytnia skłonność do ryzyka – kontrowersja może być dobra, ale granica między śmiałością a głupotą jest cienka. Case Pepe the Frog pokazuje, jak symbol marki może zostać przejęty przez skrajne środowiska.
– Zapomnienie o celu – Cheetos i ich Orange Underground stworzyli świetną kampanię… która w ogóle nie promowała produktu. Ludzie zapamiętali akcję, ale nie mieli pojęcia, o co właściwie chodziło.
Prawda jest taka, że nie ma magicznej formuły na wirusowość. Ale jest zasada: tworzysz dla ludzi, nie dla algorytmów. Kiedy skupiasz się na prawdziwych emocjach i wartościach, które poruszają twoich odbiorców, szanse na sukces rosną wykładniczo.
Może czas przestać myśleć o wskaźnikach i zaangażowaniu, a zacząć tworzyć treści, które same będą chciały być dzielone? Bo w końcu najlepszy marketing to taki, który ludzie robią za ciebie.