Newsy ze świata

Wiadomości z całego świata

“diabel-tkwi-w-szczegolach”-–-rozmowa-z-cezarym-sobolewskim-o-przepisach-dotyczacych-oznakowania-ce

“Diabeł tkwi w szczegółach” – rozmowa z Cezarym Sobolewskim o przepisach dotyczących oznakowania CE

W połowie czerwca opublikowaliśmy artykuł „Co to jest CE? Na pewno nie China Export”.

Dziś korzystając z uprzejmości jednego z naszych czytelników, który specjalizuje się w tematyce przepisów związanych z wprowadzeniem do obrotu na terenie UE produktów wymagających oznakowania CE, powrócimy na chwilę do tego zagadnienia i postaramy się wspólnie rozszerzyć temat, bo jak powszechnie wiadomo: „diabeł tkwi w szczegółach”

Zapraszamy na rozmowę z panem Cezarym Sobolewskim, właścicielem firmy doradczej GLOBAL BRIDGE oraz certyfikowanym specjalistą wspomagającym importerów w ich projektach i realizacji pomysłów rozszerzających działalność związaną z importem z Chin.

Andrzej Kamiński (AK): Panie Czarku, na początek przybliżmy może sprawę tak zwanego „nowego i starego podejścia”.

Cezary Sobolewski (CS): Ogólnie rzecz biorąc są to dwa przykłady różnych polityk i technik prawodawczych na obszarze EWG, potem WE, a na koniec UE. Noszą one nazwy – “Stare (Tradycyjne) podejście” oraz “Nowe i globalne podejście”. Istotne znaczenie mają przyczyny, które doprowadziły do zmiany starego na nowe podejście.

Cel jak Pan to ujął w artykule w obu przypadkach był szczytny – eliminacja barier w handlu i stworzenie warunków do swobodnego i nieograniczonego przepływu towarów w ramach jednolitego rynku. Dotyczył on obu polityk. Najważniejsza różnica jest w środkach, za pomocą których miano to osiągnąć.

AK: Czyli stare było dobre, a lepsze jest wrogiem dobrego? Tak należy to rozumieć?

CS: Dyrektywy starego podejścia to były przepisy, nad którymi prace trwały latami i wymagały tzw. jednomyślności wszystkich członków EWG. Opór przed przyjęciem wynikał często z ochrony własnych producentów i rynku. Przypominało to takie europejskie “liberum veto” z trochę większą wolą do osiągnięcia konsensusu, niż to miało miejsce w naszej historii w XVII i XVIII wieku. Dla każdego produktu wprowadzanego do obrotu obowiązywał tzw. certyfikat zgodności wydawany najczęściej przez organy publiczne i państwowe, a nie prywatne, jak to ma głównie miejsce teraz. Dyrektywa w starym podejściu była dokumentem zawierającym wszystkie niezbędne wymagania techniczne i administracyjne. Wymagań technicznych zebranych w normy było w szczytowym okresie kilka tysięcy (bodajże ok. 7 tys.) i każda dotyczyła oddzielnego produktu.

W Dyrektywach nowego podejścia obowiązują już inne zasady. Dyrektywa bądź Rozporządzenie (też jako akt harmonizacyjny jest potocznie nazywane dyrektywą) jest przyjmowana przez Parlament Europejski i Radę większością głosów. Oddzielono w nich “tkankę” administracyjną od stricte technicznej.

Dyrektywa stanowi zbiór zasadniczych wymagań (administracyjnych), które muszą być spełnione przez produkty wprowadzane na rynek UE

Specyfikacje techniczne produktów spełniających zasadnicze wymagania określone w dyrektywie  powinny być ustalone w normach zharmonizowanych, które pełnią rolę szczegółowych wymagań

W przypadku produktów wytworzonych zgodnie z normami zharmonizowanymi zachodzi domniemanie zgodności z odpowiednimi zasadniczymi wymaganiami stosownego prawodawstwa (czyli. Dyrektyw nowego podejścia).

Stosowanie norm zharmonizowanych lub innych pozostaje dobrowolne, a producent zawsze może zastosować jeszcze inne specyfikacje techniczne, aby spełnić wymagania dla produktów (ale będzie musiał wykazać, że takie specyfikacje spełniają zasadnicze wymagania, najczęściej w ramach procedury z udziałem zewnętrznej jednostki oceniającej zgodność).

Co prawda Dyrektywy nowego podejścia dodatkowo wprowadzały jeszcze jeden aspekt, czyli gwarancję, że na rynku dostępne będą tylko bezpieczne produkty – w moim odczuciu jest to założenie teoretyczne.

AK: Wymienił Pan trzy obszary: EWG, WE oraz UE. Czy zmiany nazw tych obszarów mają istotny wpływ na prawodawstwo?

CS: Wraz z wejściem w życie Traktatu o Unii Europejskiej zmieniono nazwę Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG) na Wspólnotą Europejską (WE) i powołano do życia Unię Europejską (UE). W unijnym prawodawstwie harmonizacyjnym te wszystkie twory gospodarczo-polityczne i ich okresy istnienia mają też swoje przełożenie na występowanie oznaczeń w nazwach Dyrektyw nowego podejścia i dokumentach typu deklaracja zgodności dla wyrobów. Oznaczenie UE pojawia się dopiero w 2010 roku i jest związane z ratyfikacją przez wszystkie ówczesne państwa członkowskie traktatu lizbońskiego w 2009 r.  To właśnie wtedy Unia Europejska stała się organizacją międzynarodową w prawnym tego słowa znaczeniu. Wcześniej istniała tylko jako kombinacja, hybryda struktur ponadnarodowych i międzyrządowych.

AK: Czy przepisy dotyczące oznakowania CE często ulegają zmianie / aktualizacji?

CS: UE jest postrzegana przeze mnie jako organizacja bardzo wysokowydajna, czy wręcz „płodna”, z nieograniczonymi możliwościami tworzenia i wdrażania aktów prawnych, a następnie w ich aktualizacji. Nie ominęło to również aktualnej listy dyrektyw nowego podejścia, gdzie wymagane jest oznakowanie CE.

Dla przykładu: od 26.05.2021 nie mają zastosowania przepisy dyrektyw dot. wyrobów medycznych i wyrobów medycznych aktywnego osadzania. Zastąpiło je ROZPORZĄDZENIE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2017/745 (https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=celex%3A32017R0745) w sprawie wyrobów medycznych i od maja br. jest stosowane wyłącznie.

Należy też wspomnieć o ROZPORZĄDZENIU PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2019/1009 (https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=CELEX%3A32019R1009) ustanawiającym przepisy dotyczące udostępniania na rynku UE produktów nawozowych, które będzie obowiązkowo stosowane już za rok. W tej chwili producenci mogą, ale nie muszą się do niego stosować.

AK: Rozumiem, że w tej sytuacji zmianie ulegają też np. rodzaje deklaracji zgodności?

CS: Tak, lista rodzajów deklaracji zgodności już teraz jest dosyć szeroka. Jest ich obecnie sześć różnych form. Deklaracja zgodności: WE, WE/UE (forma dossier wystawiana w oparciu o akty harmonizacyjne oznaczone jako WE i UE), UE; Deklaracja właściwości użytkowych (wyrób budowlany oznaczony oznakowaniem CE); Krajowa deklaracja właściwości użytkowych (wyrób budowlany oznaczony znakiem budowlanym B); Deklaracja zgodności UE dla wyrobu medycznego (deklaracja wystawiona na podstawie Rozporządzenia 2017/745 ze względu na swój szczególny i wyjątkowy charakter).

AK: Zainteresowanie importem z Chin rośnie z roku na rok. Coraz więcej osób jest zainteresowanych sprowadzaniem do Polski towarów od chińskich producentów. W temacie Panu szczególnie bliskim jakim są oznakowania CE – co mógłby Pan poradzić osobom, które po przeczytaniu artykułu mają wątpliwości co do prawidłowości oznakowania sprowadzanych przez siebie produktów?

CS: Rada jest tu jedna: Śledzić przepisy. Mają one tendencję i potencjał do zmian. Wynika to z postępu technicznego, gdzie absolutnie za normalne należy uważać dążenie Unii Europejskiej do normalizacji w odniesieniu do nowych produktów czy zjawisk z uwzględnieniem podstawowego aspektu jakim jest ich bezpieczeństwo. Druga sprawa dotyczy zmian, które odnoszą się do nowych ram prawnych stosowanych wraz z aktami harmonizacyjnymi. Podam przykład. Od 16. 07. 2021 stosuje się już przepisy Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1020 (https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/ALL/?uri=CELEX%3A32019R1020)

W środowisku importerów uważa się, że skierowane jest ono do dostawców spoza UE oferujących swoje produkty w kanale e-commerce na terenie UE. A to nie do końca prawda. Chociaż przepisy regulują w tym wypadku również wymóg posiadania przez sprzedawcę internetowego z Chin swojego upoważnionego przedstawiciela na terenie UE, to rozporządzenie dotyczy wszystkich graczy rynkowych importujących towary z Chin, bądź produkujących swoje towary w Chinach.

AK: Bardzo dziękuję za poświęcony czas i rozmowę. Mam nadzieję, że po sezonie wakacyjnym da się Pan namówić na kolejne spotkanie.

CS: Z miłą chęcią. Tematów, które bezpośrednio dotyczą wyrobów importowanych, nie tylko z Chin, ale też z innych krajów spoza UE czy EOG, i o których winien wiedzieć każdy importer, jest bardzo dużo.

Warto się zastanowić, czy nie lepiej by było omówić je bardziej szczegółowo, bo jak sam Pan na początku stwierdził „Diabeł tkwi w szczegółach”.

Tekst: Andrzej Kamiński

e-mail: [email protected]

Redakcja: Leszek B. Ślazyk

e-mail: [email protected]

© 2010 – 2021 www.chiny24.com

 » Czytaj dalej

Powered by the Echo RSS Plugin by CodeRevolution.